logo

Ochnia, rzeka w Nowych Ostrowach

przyroda - rzeki i jeziora

Opis

Legenda "O rzeczce Ochni i dzielnej wdowie" Joanny Kiszkis z tomu "Legendy województwa łódzkiego" przedstawia losy biednej wdowy Matyjaszkowej, która wraz z synami mieszka we wsi Nowe Ostrowy. Któregoś razu rzeczka wylewa, a wdowa co raz powtarza słowa "Och, nie", wyrażajac swój niepokój o przyszłość. Wkrótce przychodzi pomoc ze strony sąsiadki spod lasu - Luby, która zabiera swoją łódką rodzinę Matyjaszkowej i jej inwentarz. Luba komentuje także wzdychania wdowy, mówiąc, że to mogłaby być nazwa rzeczki. (Fot. Wikipedia).


"Matyjaszkowa pobladła, bo stanęło jej nagle przed oczami, że jeśli to potrwa, gęsi trzeba będzie... - Och, nie... - szepnęła słabo. Wtem! ZZa kępy olch, wpół zatopionych w wodzie, wyłoniła się łódka, a na niej sąsiadka spod lasu, Luba. Nie bardzo lubiana w okolicy i starą wiedźmą zwana, gadała właściwie tylko z Matyjaszkową, i to nie za często. Zjawiała się jednak zawsze, gdy wdowa z synami byli w opałach. - Bierta kozę, bierta, co tam mata i wsiadajta. Po gęsi potym wrócim. Nie wzdychajto tak zara - burknęła. - Och, nie! - zawołała Matyjaszkowa, tym razem ze łzami w oczach. - Dobra z was kobieta, dziękuję! - "Och-nie" to ty se na tę rzeczkę swoją wołaj - zaśmiała się Luba - nie na mnie! No już, szkoda czasu! - I tak to rzeczka zyskała imię. Od tamtego czasu zwie się Ochnią, bo bardzo się ta historia wszystkim w okolicy spodobała".

"Płynie od wsi Kobyla Łąka pod Lubieniem, przez Kutno, do Orłowa, gdzie wpada do Bzury. Dno błotniste, latem brak wody, w ryby nieobfita. [...] Dziś w Nowych Ostrowach nikt się już tym nie trapi... ale tak to właśnie bywało - zanim jeszcze Ochnię nazwano Ochnią. Niewielka ta rzeczka, jak i inne strumienie w sąsiedztwie, wzbierała po wiosennych roztopach, a jej wody rozlewały się po polach".